Nie pisany dzisiaj, ale 12.01.2011
Gorąca łza spływa po moim policzku.
Tylko nie patrz na mnie
nie możesz widzieć,że płaczę.
Nie ufam Ci, nie wiem czy będziesz mógł to znieść.
To tylko to, co jest we mnie.
Wylewa się,wybarwia.
Jak kolor z marzeń.
Łza zmienia kolor.
Bije szkarłatem.
Jedyny wśród szarych cieni,
kolor.
środa, 26 stycznia 2011
Pęd
Stoję na torach,
wpatrzona w różowy kolor nieba.
Słyszę wycie wiatru w mych włosach.
Wyglądam śmierci kończącej się życiem.
Słyszę stukot kół pociągu.
Widzę bezradność i przerażenie w ludzkich oczach.
Popłoch, niczym w zwierzęcych.
Zagłębiam się w kolor
i nie widzę nic już nic więcej.
Smutna pani z parasolką podaje mi rękę,
starszy pan w garniturze pomaga wejść na konia.
Radosne dziecko podaje mi bat,
nie wiedząc, jaką krzywdę tym wyrządzi.
Uderzam zwierzę.
Ono krzyczy i płacze.
Gna pędęm,
na spotkanie z życiem.
wpatrzona w różowy kolor nieba.
Słyszę wycie wiatru w mych włosach.
Wyglądam śmierci kończącej się życiem.
Słyszę stukot kół pociągu.
Widzę bezradność i przerażenie w ludzkich oczach.
Popłoch, niczym w zwierzęcych.
Zagłębiam się w kolor
i nie widzę nic już nic więcej.
Smutna pani z parasolką podaje mi rękę,
starszy pan w garniturze pomaga wejść na konia.
Radosne dziecko podaje mi bat,
nie wiedząc, jaką krzywdę tym wyrządzi.
Uderzam zwierzę.
Ono krzyczy i płacze.
Gna pędęm,
na spotkanie z życiem.
piątek, 21 stycznia 2011
Słowo dla Ciebie
Nie wyrzucaj,
nie traktuj,
nie mów.
Zamilcz i popatrz na mnie.
Co widzisz?
Nie chcę odpowiedzi.
To tylko ja,
zmieniona przez czas i życie,
nauczona.
Dążę do szczęścia, do mojego własnego
spełnienia.
Sama krzyczę i płaczę,
i kłamię.
nie traktuj,
nie mów.
Zamilcz i popatrz na mnie.
Co widzisz?
Nie chcę odpowiedzi.
To tylko ja,
zmieniona przez czas i życie,
nauczona.
Dążę do szczęścia, do mojego własnego
spełnienia.
Sama krzyczę i płaczę,
i kłamię.
Dla siebie, dla innych.
Jednak jedno słowo sączy się z mych ust,
przepraszam,Przyjacielu...
przepraszam,Przyjacielu...
czwartek, 20 stycznia 2011
Kłamstwo.
Gdzieś pomiędzy tym wszystkim,
głęboko ukryte w Twoich uczuciach,
kłamstwo.
Mówisz,
nie czujesz.
Moja ręka jest zbyt słaba,
zbyt okaleczona,
by zagłębić się w niebezpieczeństwo
Twych myśli.
Powiedz sobie wreszcie:
nie potrafisz kochać.
Nie potrafisz kłamać.
Nie potrafisz już mi pomóc.
głęboko ukryte w Twoich uczuciach,
kłamstwo.
Mówisz,
nie czujesz.
Moja ręka jest zbyt słaba,
zbyt okaleczona,
by zagłębić się w niebezpieczeństwo
Twych myśli.
Powiedz sobie wreszcie:
nie potrafisz kochać.
Nie potrafisz kłamać.
Nie potrafisz już mi pomóc.
niedziela, 9 stycznia 2011
Sennie
Zamykam oczy i słyszę,
szum liści na wietrze,
huk spadająych gwiazd, a wśród nich Twój śmiech.
Usiądź tu blisko
poczuj moje ciepło
pośród tej parnej nocy.
Wskaż ręką na niebo
i przypomnij mi gwiazdę,
o której oboje zapomnieliśmy.
i detox na wiersze do 15 ;)
szum liści na wietrze,
huk spadająych gwiazd, a wśród nich Twój śmiech.
Usiądź tu blisko
poczuj moje ciepło
pośród tej parnej nocy.
Wskaż ręką na niebo
i przypomnij mi gwiazdę,
o której oboje zapomnieliśmy.
i detox na wiersze do 15 ;)
sobota, 8 stycznia 2011
Cena
Tak cicho,
stąpasz po ścieżce śmierci.
Co chwilę zatrzymujesz się, zawracasz.
Boisz się.
Uwierz w cenę,
cenę swojego życia. Otwórz swe oczy,
na własne kolory.
Ja czekam na Ciebie,
z wiarę we własne winy.
Wołam Cię, naprowadzam,
gdy zapadasz w sen.
Sen uchroni Cię, przed moim złem...
Usłysz nutę
tak zdradliwą w mym głosie.
Nie czekaj.
UCIEKAJ!
Adresowany do osoby,która zapewne nigdy tego nie przeczyta. M., uwierz w moje słowa...
stąpasz po ścieżce śmierci.
Co chwilę zatrzymujesz się, zawracasz.
Boisz się.
Uwierz w cenę,
cenę swojego życia. Otwórz swe oczy,
na własne kolory.
Ja czekam na Ciebie,
z wiarę we własne winy.
Wołam Cię, naprowadzam,
gdy zapadasz w sen.
Sen uchroni Cię, przed moim złem...
Usłysz nutę
tak zdradliwą w mym głosie.
Nie czekaj.
UCIEKAJ!
Adresowany do osoby,która zapewne nigdy tego nie przeczyta. M., uwierz w moje słowa...
Marzenie
Raz na jakiś czas będę umieszczał wpis od siebie, jakieś własne przemyślenia. Jeśli oczywiście, będę miał taki kaprys. Mieszkam w mieście (a właściwie zadupiu) na Śląsku, zwanym Raciborzem. Jest tu trochę miejsc, gdzie można się twórczo porozwijać, acz niewiele. Sam uczęszczam na zajęcia z teatru,rzeźby,rysunku oraz bractwo rycerskie. Jeszcze w zeszłym roku uczyłem się gry na gitarze klasycznej w Państwowej Szkole Muzycznej I stopnia, ale zdecydowałem się zrezygnować. Za dużo czasu, późniejszego zniechęcenia do tego instrumentu.
Moim marzeniem jest dostać się do Liceum Plastycznego w Krakowie, lecz są to marzenia typowo niespełnione, niemożliwe do zrealizowania. Wymagania są duże, a ja im nie dam rasy sprostać. Nie mam w Raciborzu możliwości. Ale będę się starał, zabijał każdego, kto spróbuje mi wybić ten pomysł z głowy.
Moim marzeniem jest dostać się do Liceum Plastycznego w Krakowie, lecz są to marzenia typowo niespełnione, niemożliwe do zrealizowania. Wymagania są duże, a ja im nie dam rasy sprostać. Nie mam w Raciborzu możliwości. Ale będę się starał, zabijał każdego, kto spróbuje mi wybić ten pomysł z głowy.
piątek, 7 stycznia 2011
Jako Córka
Czekałam na ciebie,
na znak.
Płakałam, krzyczałam.
Marnowałam łzy i uczucia
na ciebie.
Nigdy nie byłeś wart mych uczuć,
miejsca tak ważnej osoby w mym życiu.
Trawiłeś wszystko,co mogłam ci dać jako córka.
Miłość i zaufanie.
na znak.
Płakałam, krzyczałam.
Marnowałam łzy i uczucia
na ciebie.
Nigdy nie byłeś wart mych uczuć,
miejsca tak ważnej osoby w mym życiu.
Trawiłeś wszystko,co mogłam ci dać jako córka.
Miłość i zaufanie.
czwartek, 6 stycznia 2011
Pomiędzy
Wykrzyczę Ci to.
Tylko Tobie i tylko jeden raz,
wszystko co się we mnie chroni.
Nie odwracaj wzroku.
Przecież chciałeś!
Dostałeś.
Przegrałeś.
Mówiłeś,że kłamię.
Dawałem więcej,niż myślisz.
Cienka linia pomiędzy prawdą a kłamstwem.
Całego siebie.
Niewidoczna.
Wszystkie myśli i uczucia.
Znalazłem.
Dostałeś.
Przegrałeś.
Tylko Tobie i tylko jeden raz,
wszystko co się we mnie chroni.
Nie odwracaj wzroku.
Przecież chciałeś!
Dostałeś.
Przegrałeś.
Mówiłeś,że kłamię.
Dawałem więcej,niż myślisz.
Cienka linia pomiędzy prawdą a kłamstwem.
Całego siebie.
Niewidoczna.
Wszystkie myśli i uczucia.
Znalazłem.
Dostałeś.
Przegrałeś.
Przejrzenie
Próbuję odnaleźć,
nauczyć, zrozumieć
siebie.
Nie możesz mi pomóc,
pocieszyć,
przyspieszyć.
Po to mam siebie.
Każdego dnia sprawdzam,
przesładzam,
przepieprzam,
siebie.
nauczyć, zrozumieć
siebie.
Nie możesz mi pomóc,
pocieszyć,
przyspieszyć.
Po to mam siebie.
Każdego dnia sprawdzam,
przesładzam,
przepieprzam,
siebie.
Współistnieję
Nawet nie wiesz jak rani,
każde milczenie,
zapomnienie.
Lecz słowo daje nadzieję,
i sam z siebie się śmieję.
Pomiędzy uczuciami się chwieję,
aż w końcu zmądrzeję.
Czekam, aż moje serce ogrzeję,
lecz prędzej zgorzknieję.
Z nowym dniem smutnieje,
aż w końcu przeboleję.
każde milczenie,
zapomnienie.
Lecz słowo daje nadzieję,
i sam z siebie się śmieję.
Pomiędzy uczuciami się chwieję,
aż w końcu zmądrzeję.
Czekam, aż moje serce ogrzeję,
lecz prędzej zgorzknieję.
Z nowym dniem smutnieje,
aż w końcu przeboleję.
wtorek, 4 stycznia 2011
Marzę
Widzę Cię,obserwuję.
Spoglądam ciekawie.
Rumienię się,gdy na mnie patrzysz.
Ściągam Cię,przyciągam,
siłą mych marzeń i myśli.
Czy złapiesz tę linę,która
została Ci zaproponowana?
Uchwyć ją,proszę.
Tak bardzo tego chcę.
W snach na jawie.
Spoglądam ciekawie.
Rumienię się,gdy na mnie patrzysz.
Ściągam Cię,przyciągam,
siłą mych marzeń i myśli.
Czy złapiesz tę linę,która
została Ci zaproponowana?
Uchwyć ją,proszę.
Tak bardzo tego chcę.
W snach na jawie.
Zima
Ostre zimowe słońce uderza mnie w twarz,
zmusza do przymknięcia powiek.
Usłysz mój szept,
pośród gałęzi martwego drzewa,
ogrzej mą duszę swym oddechem,
niecz poczuję to ciepło choć raz,
tej zimy.
zmusza do przymknięcia powiek.
Usłysz mój szept,
pośród gałęzi martwego drzewa,
ogrzej mą duszę swym oddechem,
niecz poczuję to ciepło choć raz,
tej zimy.
poniedziałek, 3 stycznia 2011
Do ojca.
Jak mogłeś mnie zostawić.
Porzucić.
Zacząć burzę w moim życiu.
Po raz pierwszy pozwolić dziecku doznać strachu i smutku.
Niepewności jutra.
Lecz dziękuję za zburzenie mojego świata.
Szklanej bańki, która pękła
raniąc.
Lecz blizny nie zginą, zostaną,by nie zapomnieć,
o bohaterze,
o wzorze,
o ojcu.
Porzucić.
Zacząć burzę w moim życiu.
Po raz pierwszy pozwolić dziecku doznać strachu i smutku.
Niepewności jutra.
Lecz dziękuję za zburzenie mojego świata.
Szklanej bańki, która pękła
raniąc.
Lecz blizny nie zginą, zostaną,by nie zapomnieć,
o bohaterze,
o wzorze,
o ojcu.
Do Ay
Czasami zastanawiam się,co by było,gdyby Ciebie nie było.
Twojego uśmiechu,blasku
światła,które daje nadzieję.
Ciepła,które uspokaja.
Słów ostrych, nigdy kłamliwych.
Raniących dotkliwie, niczym ostrze
acz prawdziwych.
Siedzę w oknie, patrzę na strugi deszczu
i uśmiecham się w myślach,
wspominając Ciebie.
Twojego uśmiechu,blasku
światła,które daje nadzieję.
Ciepła,które uspokaja.
Słów ostrych, nigdy kłamliwych.
Raniących dotkliwie, niczym ostrze
acz prawdziwych.
Siedzę w oknie, patrzę na strugi deszczu
i uśmiecham się w myślach,
wspominając Ciebie.
Ukryte skrzydła
Spotkałam po drodze anioła,
przybył wraz z cieniem swej chwały.
Ciemność jego oczu napawała lękiem,
jego włosy przypominały o śmierci.
Schowałam się w jego cieniu,
zakrywając szczelnie wady.
Podszedł bezszelestnie,
ciepłymi, delikatnymi dłońmi odkrył mnie.
Pokazał mi skrzydła
których wcześniej nie dane mi było dostrzec.
przybył wraz z cieniem swej chwały.
Ciemność jego oczu napawała lękiem,
jego włosy przypominały o śmierci.
Schowałam się w jego cieniu,
zakrywając szczelnie wady.
Podszedł bezszelestnie,
ciepłymi, delikatnymi dłońmi odkrył mnie.
Pokazał mi skrzydła
których wcześniej nie dane mi było dostrzec.
Ślad
Co noc się budzę i cierpię,
zabijam siebie myślami.
ich sztylet zostawia ślad,
a Ty nie zakazujesz mu zniknąć.
Pogłębiasz go coraz bardziej,
by przywołać na mej twarzy uśmiech
szczery,prawdziwy,szczęśliwy,
lecz on pęknie i pokażę Ci,
opowiem tylko po to,żeby przywołać na Twej twarzy
uśmiech,
i gorące strug łez na twarzy.
zabijam siebie myślami.
ich sztylet zostawia ślad,
a Ty nie zakazujesz mu zniknąć.
Pogłębiasz go coraz bardziej,
by przywołać na mej twarzy uśmiech
szczery,prawdziwy,szczęśliwy,
lecz on pęknie i pokażę Ci,
opowiem tylko po to,żeby przywołać na Twej twarzy
uśmiech,
i gorące strug łez na twarzy.
Gwiazdy
Unoszę oczy ku górze,
by zobaczyć gwiazdy
a w nich Twoje oblicze.
Patrzę jałowie,
z poczuciem niespełnienia,
z wiarę w lepsze marzenia.
by zobaczyć gwiazdy
a w nich Twoje oblicze.
Patrzę jałowie,
z poczuciem niespełnienia,
z wiarę w lepsze marzenia.
Wstyd
Pragę Cię widzieć
codziennie, dzień w dzień
choć nigdy nie było mi dane, tęskno mi
do Twoich uśmiechów, dźwięku Twego głosu, śmiechu
wyrazu Twej twarzy gdy na mnie patrzysz.
Nie wstydzę się,że płakałem
wszak uczucie nie powodem do wstydu
tak jak i to,że płaczę nadal
niczym dziecko,
lecz już bez powodu.
codziennie, dzień w dzień
choć nigdy nie było mi dane, tęskno mi
do Twoich uśmiechów, dźwięku Twego głosu, śmiechu
wyrazu Twej twarzy gdy na mnie patrzysz.
Nie wstydzę się,że płakałem
wszak uczucie nie powodem do wstydu
tak jak i to,że płaczę nadal
niczym dziecko,
lecz już bez powodu.
Głębia
Usłysz mnie
tak bardzo się staram.
Mą duszę rozdziera krzyk,
krzyk niemej rozpaczy.
Popatrz w me oczy,
za kolorem kryje się coś więcej.
To tylko strach.
Strach przed tym,co będzie.
tak bardzo się staram.
Mą duszę rozdziera krzyk,
krzyk niemej rozpaczy.
Popatrz w me oczy,
za kolorem kryje się coś więcej.
To tylko strach.
Strach przed tym,co będzie.
Niepewność
Jak po linie stąpam,ostrożnie
chwieję się,przechylam.
Podmuch Twego oddechu
niczym huragan,
oplata me zmarznięte dłonie
po jednej mrok i nicość,
po drugiej blask i nicość.
Nie ważne, gdzie upadnę,
nie ważne, co zobaczę.
Ważne,że przeżyję,
i żyć będę,
by mój oddech z Twym zrównać.
chwieję się,przechylam.
Podmuch Twego oddechu
niczym huragan,
oplata me zmarznięte dłonie
po jednej mrok i nicość,
po drugiej blask i nicość.
Nie ważne, gdzie upadnę,
nie ważne, co zobaczę.
Ważne,że przeżyję,
i żyć będę,
by mój oddech z Twym zrównać.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)