W szumie drzew drzemię,
samotna w swej wspólnocie.
Razem z wichrem nucę,
piękną kołysankę.
Wiatr mi będzie bratem,
woda mą kochanką,
słońce będzie ojciec
a ziemia-matką.
Ptaki będą dziećmi,
mego ojca, mej matki.
Lecz dla nich będę nikim,
niczym pająk bez nici.
Umrę bez pośpiechu,
w szponach mej kochanej.
Nie zapłaczę z życiem,
nie zatańczę z śmiercią.
Trwać będę jednak,
póki spokój w mojej duszy.
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńUważam, że dość dobry. Brakuje mi pewnych rozwinięć myśli...
OdpowiedzUsuńAle widać, że się rozwijasz. Chwała CI za to!