Krzyki za wyciem wiatru zniknęły
obraz mgłą zawiane, zapomniały.
Ślady łez na policzkach zaschły
rany na dłoniach zabliźniły się.
Płacz ucichł już parę lat temu.
Ścierając kurz wspomnień sen powrócił,
po raz kolejny.
Strach zabłysnął w lustrach duszy
uśmiech uciekł z czerwonych warg.
Nie ma już siły na walkę
nie ma nadziei na wygraną.
Przegrała Twoja wierna, naiwna córka,
Tato.
Chyba już móiłem, ze bardzo dobry, co? :D
OdpowiedzUsuń