Serce wolne i spuszczony wzrok.
ta role nie w mojej duszy gra.
Ostre szkarłatem pociągniecie,
niczym pędzlem.
To nie tętent kopyt
a głos dzwonów rozbrzmiał
i podpalił suchą gałąź
własnej woli.
Bielmo oczu zalało się posoką.
Uśmiech wykwitł na jej twarzy
usta otworzyły się do wrzasku,
lecz zamilkły.
Ogień zgasł.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz