Schody zatrzeszczały cicho. Zlękniona zatrzymałam się i przytuliłam do ściany, ściszając oddech. Na korytarzu było ciemno, bałam się spojrzeć za siebie, w dół schodów. Jedynie z małej szczeliny w drzwiach sączyło się nikłe światło. Łzy spływały mi ciurkiem po policzkach. Krzyki nie ustawały. Trzymając w mojej małej dłoni pluszowego, białego psa sunęłam dalej w stronę strumienia światła. Przywarłam mocniej do cienkiej ściany. Gdy doszłam do drzwi nic nie widziałam, przed oczami tańczyły mi kolorowe plamy. Przetarłam oczy dłonią przytulając pluszaka. Tatuś krzyczał na mamę, a ona płakała w kacie pokoju, stojąc odwrócona tyłem do ściany. Tato podszedł do niej i uderzył ją pięścią w twarz. Mama złapała się kantu półki chyba po to, by nie upaść. Słyszałam jak głośno szlocha. Mocniej oparłam się o framugę drzwi. Zatrzeszczały w momencie, kiedy Tatuś przestał krzyczeć. Podbiegł do drzwi i otworzył je na oścież. Nie był już tym samym Tatą. Nie kochał mnie już chyba w tedy tak mocno. Ja chciałam tylko...
-To tylko sen, kotku. To tylko zły sen...- Powiedział po czym poczułam tylko ból głowy.
Obudziłam się rano w swoim łóżku nie pamiętając, co się stało. Pościeliłam łóżko i zeszłam ze schodów. Na stole w kuchni czekały na mnie moje ulubione płatki i rodzice. Usiadłam na swoim stałym miejscu i opowiedziałam rodzicom o swoim śnie.
-Wiesz co, Tatusiu, miałam straszny sen. I strasznie boli mnie głowa, o tu.- Pokazałam mamie bolące miejsce.
-Chodź, pocałuję. Od razu przestanie boleć.-Wdrapałam się na kolana mamy a ona zaczęła delikatnie, jak to mama masować guza.
-Tatusiu, śniło mi się, że strasznie krzyczałeś na mamę, że Mamusię bolało bardzo, i że płakała...
-Ale to był tylko zły sen, nie powtórzy się już.- Powiedziała szybko Mama.
-Tato, czy mama ma rację?
-Oczywiście, że ma rację. Już przecież nie pierwszy raz ma rację.